- Chłopaki ja już idę. – oznajmiłem.
- Stary, zostań jeszcze trochę. – poprosił nasz nowo poznany kumpel, Louis.
- Sory, ale nie mogę.
- To przez niego? – spytał Niall, wskazując głową na chłopaka, który właśnie wszedł.
- Może. – odparłem, wstając od stolika i udając się do wyjścia.
Napotkałem j e g o wzrok. Rzuciłem mu tylko pogardliwe spojrzenie, po czym opuściłem budynek.
~*~
Trochę później...
- Wróciłem! – krzyknąłem tak, żeby pomimo obszerności mieszkania można było mnie wszędzie usłyszeć. Niestety nie otrzymałem żadnej odpowiedzi. – Doniya? Leslie? – wciąż nic.
Sprawdziłem po kolei wszystkie pokoje, a potem taras i ogród. Nigdzie ich nie było. Wybrałem w telefonie najpierw numer Leslie - miała wyłączony telefon, potem Doniyi - nie odbierała. Zaczynałem się coraz bardziej denerwować. Po chwili usłyszałem otwieranie zamka od mieszkania, a potem dziewczęce śmiechy. Udałem się do przedpokoju i ujrzałem moją dziewczynę wraz z moją siostrą. Kiedy Leslie mnie zobaczyła natychmiast przestała się śmiać i lekko spoważniała.
- Tak szybko wróciłeś? – zdziwiła się Doniya.
- Chłopcy jeszcze siedzą w barze, ale ja chciałem zobaczyć, co z Leslie. – odparłem.
- Jak widzisz wszystko z nią w porządku.
- Tak, widzę. Możesz nas zostawić na chwilę samych? – zwróciłem się do mojej dziewczyny.
~*~
Posłusznie wykonałam prośbę Zayn’a i zostawiłam go samego z siostrą. Jednak nie mogłam oprzeć się pokusie i podsłuchiwałam wychylona zza ściany.
- Mówiłem, żebyś nigdzie z nią nie wychodziła! – wkurzył się Zayn.
- Ona ciągle siedzi tutaj jak jakiś więzień! Chciała wyjść na zakupy, więc się zgodziłam.
- Gdyby mnie poprosiła to poszedłbym z nią.
- Ale wychodzenie na zakupy z dziewczynami to co innego.
Westchnął.
- Doniya, wiem, że chciałaś dobrze. Ale zrozum, że to nie jest takie proste jak ci się wydaje… Na dodatek teraz wszystko zaczyna się walić.
- O czym ty mówisz?
Zayn w odpowiedzi powiedział tylko jedno słowo:
- Wrócił.
Stwierdziłam, że chyba podsłuchałam już wystarczająco. Usiadłam na kanapie i czekałam, aż mój chłopak przyjdzie.
~*~
Pożegnałem się z Doniyą i podziękowałem za pomoc, mimo iż było nie do końca tak jak chciałem, po czym udałem się do salonu, gdzie siedziała Leslie.
- Gniewasz się? – spytała, kiedy usiadłem obok niej.
- Nie. – westchnąłem. Nie umiałem się na nią gniewać, za bardzo ją kochałem. – Ale przestraszyłyście mnie. Bałem się, że coś ci się stało.
- Zayn, nie masz się, o co martwić. Jestem dużą dziewczynką. Poza tym byłam z Doniyą…
- Ale obiecała mi, że zostaniecie w domu.
- Przepraszam, że przeze mnie cię zawiodła.
- To nie twoja wina. Ale jeśli proszę cię, żebyś została w domu to posłuchaj, dobrze? – powiedziałem słodko, łapiąc ją delikatnie za rękę.
Kiwnęła głową, uśmiechając się lekko.
- Ale wychodźmy częściej, zgoda? – poprosiła.
Z początku się nie odezwałem. W tych okolicznościach nie był to dobry pomysł… Ale jak mogłem odmówić najważniejszej dziewczynie w moim życiu? To było zbyt trudne. A jej piękne oczy, wpatrujące się we mnie prosząco, jeszcze bardziej wszystko utrudniały. Zatraciłem się w jej brązowych tęczówkach przepełnionych miłością do mnie.
- To jak? – spytała swoim słodkim, melodyjnym głosem.
- Zgoda, będziemy częściej wychodzić. – powiedziałem, przytulając ją do siebie i całując w czubek głowy.
- Dziękuję. – uśmiechnęła się i usiadła na mnie okrakiem. Wplotła palce w moje włosy i złożyła pocałunek na ustach, rozpalając je. Rozchyliła mi wargi, a nasze języki zaczęły wspólny taniec. Czułem miłość pulsującą w moich żyłach i serce bijące jak oszalałe. Rękami błądziłem po jej plecach, gładząc je delikatnie. Kiedy myślałem, że ta chwila zapomnienia dobiega już końca, Leslie zaczęła rozpinać mi spodnie.
- Uwielbiam, kiedy zapominasz o byciu grzeczną dziewczynką. – sapnąłem zadowolony, między pocałunkami. W odpowiedzi usłyszałem powabne mruczenie, które zawsze doprowadzało mnie do obłędu i szaleństwa. Czułem jak podniecenie wzrasta coraz bardziej.
Dzisiejsza noc zapowiadała się bardzo ciekawie.
~*~
Obudziłem się, ciężko dysząc. Starałem się uspokoić i zacząć normalnie oddychać, lecz mój organizm nie chciał współpracować. Wciąż był pobudzony moim koszmarem - był taki wyraźny. „I prawdziwy”, pomyślałem.
Odgoniłem od siebie złe myśli i spojrzałem na zegarek: 09:37. „Pora wstawać”, pomyślałem, po czym wygrzebałem się z łóżka.
_____________________________________________________
Stwierdziłam, że przyda się jakaś scena, gdzie okazują sobie więcej czułości, żebyście nie pomyślały sobie, że Zayn traktuje Leslie jak swoją własność (choć może trochę to tak wygląda ;p). Jak się podoba? :D
Ten rozdział pisałam sama, gdyż Olivia ma blokadę twórczą i na dodatek jest chora, przez co fatalnie się czuje :c Mam nadzieję, że wesprzecie ją i zmotywujecie do pisania licznymi komentarzami! :)
~Olga